Wizyta lubelskich Rotarian w Strasbourgu - ROTARY CLUB LUBLIN STARE MIASTO

Idź do spisu treści

Menu główne:

Wizyta lubelskich Rotarian w Strasbourgu

Co robimy
 
 
 
 

Pół setki lublinian, członków Rotary, otrzymało eleganckie w formie i treści pismo o następującej treści: „Zapraszam Państwa na pięciodniowy wyjazd do Francji. Głównym celem będzie Strasburg, miasto leżące na granicy niemiecko-francuskiej, słynące z ciekawej historii, zaskakujących rozwiązań architektonicznych, a także z faktu, iż znalazły tu siedzibę Rada Europy i Parlament Europejski. Inne zaplanowane atrakcje też się na pewno spodobają. Będzie to między innymi wycieczka statkiem kanałami Strasburga, zwiedzanie fortów linii Maginot’a oraz bardzo atrakcyjnego muzeum lotnictwa i samochodów”. Autorem tego pisma był Wiesław Kuc, jeden z lubelskich eurodeputowanych. Jeszcze w 2007 roku gościł on na spotkaniu Klubu Rotary Lublin Centrum, opowiadając o pracy Parlamentu Europejskiego. A że dyskusja wywiązała się gorąca, na jej dokończenie  zaprosił lubelskich rotarian do Strasburga.

Tutaj się rządzi Europą
Siedziba Parlamentu Europejskiego przywodzi na myśl rzymskie Coleseum. Zbliżając się do gigantycznego gmachu, zbudowanego w formie koła, mijamy 27 stalowych masztów z flagami państw członkowskich. Te maszty są darem Stoczni Gdańskiej. Na dziedzińcu jeszcze jeden polski akcent – ogromny globus, ofiarowany przez miasto Wrocław. Gdy zajmujemy miejsce na galerii dla publiczności, trwa kwietniowa plenarna sesja parlamentu. Takie sesje odbywają się w Strasburgu co miesiąc, w pozostałym czasie parlament funkcjonuje w Brukseli. Z niemałym zdziwieniem przysłuchujemy się jak jeden z austriackich eurodeputowanych wręcz lży przewodniczącego obrad, wyzywa go od nazistów. O tyle to dziwne, bo Wysoka Izba zajmuje  się wykorzystaniem własnego budżetu za rok 2006. Wynosił on 1,32 mld euro, z czego blisko połowa przeznaczona została na wynagrodzenia dla 5800 osób pracujących w administracji PE. Równie mocne, jak owa połajanka, wrażenie robi widok pustych foteli. Parlament Europejski liczy 785 posłów, w tym czasie na sali obecnych było zaledwie kilkunastu. Gospodarze wyjaśniali potem: „Toczącą się debatę posłowie zazwyczaj śledzą w swoich biurowych pokojach. Przychodzą tutaj dopiero na głosowanie.” Informację tę przyjąłem na wiarę. Bowiem na czas głosowania musieliśmy opuścić galerię dla publiczności.  Ale widać starczyło rąk do głosowania, skoro parlament udzielił absolutorium z wykonania budżetu. A nadto – jak dowiedzieliśmy się z otrzymanego później komunikatu – „Debatował nad rosnącym wpływem Chin w Afryce, omawiał postępy byłej Jugosłowiańskiej Republiki Macedonii w drodze do członkostwa w UE, jak również zajął się rozwojem transplantacji narządów i walką z narkotykami.”

Spacerkiem i statkiem po Strasburgu

W czasie spaceru po Strasburgu szybko przekonaliśmy się, że miasto to jest wyjątkowe.  Jego średniowieczne centrum, znajdujące się na swego rodzaju wyspie, otoczone ze wszystkich stron kanałami, mimo że miasto kilkakrotnie przechodziło z rąk niemieckich do francuskich i odwrotnie, uchowało się w pierwotnym kształcie. Charakterystyczne dla tej części miasta są gotyckie budowle wzniesione z typowego dla tego regionu czerwonego piaskowca. Powszechnie znana jest – budowana przez ponad dwa stulecia – monumentalna katedra Notre-Dame
, ze wspaniałymi rzeźbami i przemyślnym zegarem przypominającym, że „czas ucieka, wieczność czeka”. Oczywistym jest więc fakt, że tutejsza starówka, jako światowe dziedzictwo ludzkości, znalazła się na specjalnej liście UNESCO. Ale bynajmniej to nie wszystkie atrakcje Strasburga. Warto wybrać się również do dzielnicy Petite France, leżącej na poprzecinanych kanałami wysepkach, z charakterystyczną zabudową i licznymi knajpkami, ze smacznym jedzeniem. W jednej z takich knajpek spotkaliśmy się z przedstawicielami klubów Rotary działających w Strasburgu, obiecując sobie współpracę na przyszłość.

Na pożegnanie...

Zwiedzenie jednego z fortów znajdujących się w kompleksie linii Maginot’a
, odbudowanego dzięki staraniom wolontariuszy francuskich, jak również ... niemieckich, a także wizyta w znajdującym się na terenie Niemiec Muzeum Sinsheim, w którym zgromadzono imponującą kolekcję samolotów oraz zabytkowych aut i wojskowych pojazdów, były końcowym, ale niezwykle atrakcyjnym dopełnieniem tej naszej wyprawy.

tekst Zbigniew Miazga, zdjęcia Sławek Wyspiański


 
 
 
 
 
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego